Kościół Świętego Józefa, czyli Andrzej Januszajtis w podróży przez wieki

kościół świętego Józefa Andrzej Januszajtis ścieżki mojego świata

Andrzej Januszajtis – tego wybitnego gdańszczanina nie trzeba nikomu przedstawiać. To człowiek – instytucja, skarbnica wiedzy o stolicy Pomorza, pasjonat i popularyzator wiedzy o grodzie nad Motławą. Każda jego książka, której bohaterem jest Gdańsk, to wydarzenie. Dziś zaprezentuję Wam opowieść Jego autorstwa, której bohaterem jest Kościół Świętego Józefa w Gdańsku.

kościół świętego Józefa ścieżki mojego świata

Gdańsk zabytkami stoi

Niestety, z wojennej zawieruchy niewiele wspaniałych budowli, z których słynął przedwojenny gród nad Motławą, wyszło bez szwanku. Stąd też wiele budynków, które dziś zachwycają zarówno gdańszczan, jak i turystów, zostało odtworzonych z ruin. Burzliwe dzieje miasta na przestrzeni wieków odcisnęły swoje piętno na jego dzisiejszym kształcie. Każda gdańska ulica wraz z zabudowaniami, zarówno tymi odtworzonymi po wojnie, jak i zachowanymi, ma do opowiedzenia swoją historię. Często tragiczną, ale również budującą, dającą nadzieję. Jednym z takich budynków jest właśnie kościół Świętego Józefa.

kościół świętego Józefa ścieżki mojego świata

Kościół Świętego Józefa

Miejsce, w którym dziś znajduje się świątynia, pierwotnie pełniło, wraz z kompleksem budynków, na który składały się dwór i szpital, funkcję leprozorium. Pod tą nazwą funkcjonowało miejsce opieki dla osób chorych na trąd. Nazwa tej choroby do dziś wzbudza strach – to bakteryjne, zakaźne schorzenie, które charakteryzuje się tym, że potrafi zniekształcić ciało. Do dziś ta choroba występuje w krajach trzeciego świata, cierpią na nią miliony osób, szczególnie w Indiach, Brazylii oraz w Afryce Środkowej.

W średniowiecznej Europie trąd był na porządku dziennym. Stąd tworzono leprozoria – specjalne miejsca dla osób, dotkniętych tym schorzeniem. Były sytuowane, jak obecny kościół Świętego Józefa, poza murami ówczesnych miast. Ich patronem był zazwyczaj św. Jerzy. Również jego, za patrona, miał gdański zakład.

Wkrótce jednak zakład dla trędowatych stał się domem starców, potem trafił w ręce karmelitów. To oni zaczęli wznosić świątynię, która na przestrzeni wieków przechodziła różne dzieje. Była sukcesywnie budowana i niszczona. W 1840 r. powstała tu parafia pod wezwaniem Świętego Józefa, w której – z przerwami – odprawiano nabożeństwa po polsku.

kościół świętego Józefa ścieżki mojego świata

Tragiczny czas

O tym, jak doszło do zagłady świątyni podczas ostatniej wojny, ze szczegółami pisze Andrzej Januszajtis, cytując ówczesnego wikarego kościoła Świętego Józefa: „Kościół, plebania i kwartał domów wokół kościoła były całkiem nieuszkodzone […] W sobotę […] zaczęło się w kościele nabożeństwo żałobne, gdy wkrótce potem granat uderzył w dach kościoła, dokładnie nad głównym ołtarzem i tynk, kamienie i gruz spadły na ołtarz, tak że nabożeństwo trzeba było przerwać”… Wg tej relacji, to była jedyna szkoda, której w czasie trwania II wojny światowej doświadczył ten budynek. Niestety, żołnierze sowieccy spalili świątynię, wraz z kobietami, dziećmi i starcami, którzy szukali w niej schronienia. To jedna z największych tragedii w dziejach naszego miasta, zbrodnia bez precedensu. Lecz nawet pomimo tak tragicznego epizodu (w książce znajdziecie dokładną relację, wraz z opisem zniszczeń budynku), kościół, dzięki ojcom oblatom, odbudowano. Ich ciężka praca zaowocowała przywróceniem świątyni wiernym. Dziś, jak pisze Andrzej Januszajtis, Kościół Świętego Józefa to nie tylko miejsce pamięci i modlitw. To Sanktuarium Ofiar Nieludzkich Systemów, które – jak mówił podczas poświęcenia ks. bp Zygmunt Pawłowicz – pełni też funkcję ekumenicznego miejsca pamięci i pojednania.

kościół świętego Józefa ścieżki mojego świata

Książka niczym przygoda

Nie wiem, kto jeszcze lepiej mógłby opowiadać o Gdańsku, niż Andrzej Januszajtis. Każda jego książka to dla mnie nie tylko lektura, ale i przygoda. Autor posiada bowiem niezwykłą umiejętność prowadzenia interesującej, wartkiej narracji, pełnej nie tylko ważnych, historycznych faktów, ale i ciekawej, wciągającej, angażującej. Jest to sztuka, by relacjonować historię w sposób tak obrazowy. Być może właśnie na tym polega fenomen Autora – że wystarczy lektura zaledwie jednej jego książki, by zaraz sięgać po następne.

Dobrze ujął to śp. Paweł Adamowicz, prezydent Miasta Gdańska, pisząc: „Nasze miasto ma wiele wielkich, wspaniałych symboli, takich jak: Żuraw, fontanna Neptuna, „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga i oczywiście Januszajtis […]”.

kościół świętego Józefa ścieżki mojego świata

Jak Gdańsk, to Andrzej Januszajtis

Powiem więc tak: oczywiście Januszajtis. Do własnej biblioteki czy na doskonały prezent, zarówno dla bliskiej osoby, jak i jako pamiątka z Gdańska. Książki Autora znajdziecie w ofercie Wydawnictwa Marpress (ten link poprowadzi Was do całej serii książek, które napisał Andrzej Januszajtis, wydanych przez to Wydawnictwo). Książka „Kościół Świętego Józefa w Gdańsku” jest tam do kupienia zarówno w wersji papierowej, jak i jako e-book. Polecam gorąco i zachęcam do zapoznania się z pełną twórczością tego Autora.

kościół świętego Józefa ścieżki mojego świata