Pomysł na weekend: Geopark Łuk Mużakowa, czyli ścieżka geoturystyczna w dawnej kopalni „Babina”

Jaka trudna nazwa: Geopark Łuk Mużakowa, a to kolejny punkt mojej krótkiej ubiegłotygodniowej wycieczki na Ziemię Lubuską i Dolny Śląsk. Pisałem o już Zielonej Górze i Żarach, następny etap podróży to właśnie Geopark z interesującymi atrakcjami.

Jak nie z tego świata

Przyznam się, że gdy pierwszy raz natrafiłem na zdjęcia z tego niesamowitego miejsca gdzieś w internecie, urzekły mnie barwa i niesamowite formy na wybrzeżach antropogenicznych jeziorek. Niektóre miejsca jak żywo przypominały mi formy znane np. z Nowej Zelandii. Ktoś nawet kiedyś opowiadał mi o tym niezwykłym obszarze, ale odstawiałem wizytę na później. Zawsze jakoś było nie po drodze,  bo przecież są najpierw Izery, Karkonosze, Rudawy Janowickie. Tym razem postanowiłem najpierw wybrać się właśnie tu, a następnie kontynuować wyprawę w bardziej górskie rejony.

Wiemy nie od dziś, że ten obszar to rejon eksploatacji wielu surowców, zarówno po stronie Polski, jak i Niemiec. Wszyscy z geografii uczymy się o pokładach węgla brunatnego w tym regionie. Od razu na myśl przychodzi nam Bogatynia –  pamiętajmy, że to nie jedyny obszar zalegania pokładów węgla oraz innych kopalin np. iłów ceramicznych.

Garść naukowych faktów

Nazwa Łuk Mużakowa, w obrębie którego znajduje się Geopark i ścieżka geoturystyczna odnosi się do ogromnej moreny czołowej, pochodzącej z okresu zlodowacenia środkowopolskiego, a więc starszego od tego, które utworzyło nasze Pojezierza. Część formy znajduje się po stronie polskiej, a część po niemieckiej. Po naszej stronie mamy również park krajobrazowy  o tej samej nazwie, czyli Łuk Mużakowa. Na obszarze znaleźć możecie wiele świadectw rozwoju przemysłowego XIX i XX wieku. Są ślady budowli przemysłowych i wyrobisk górniczych. Znajdują się tu także parki ogrodowe, takie jak Park Księcia Pücklera w Bad Muskau i Łęknicy (który będzie przedmiotem odrębnego wpisu) oraz Park Rododendronów w Kromlau – ten ze słynnym bazaltowym mostem.

Renaturyzacja Babiny

Jeśli kiedykolwiek byliście w okolicy kopalni odkrywkowej węgla brunatnego, to wiecie, że szkody górnicze są olbrzymie. To m.in. zagłębienia terenu, hałdy, zaburzenia sieci hydrograficznej, obniżenie poziomu wód gruntowych i inne. Co więc zrobić z tzw. wyrobiskami, zmianą geochemii wód, skałami czy zmianami ukształtowania terenu? Otóż prowadzi się w takich miejscach po zakończeniu eksploatacji rekultywację obszaru, starając się złagodzić antropopresję na środowisko naturalne. Powstają zbiorniki wodne, na hałdach sadzi się roślinność, bądź pozwala, by ona sama tam wkroczyła, wyrównuje się nierówności terenu. To właśnie uczyniono na obszarze kopalni Babina po 1973 roku, po zakończeniu wydobycia. Jakie są efekty renaturyzacji, możecie ocenić sami.

Geopark Łuk Mużakowa – jak tam dojechać?

Ja podróżowałem z Żar, więc miałem bardzo blisko. Najlepiej wsiąść na dworcu autobusowym w autobus linii Żary – Łęknica. Możecie dojechać do samej Łęknicy albo do wioski Nowe Czaple, tak jak ja. Podróż trwa nieco ponad 40 minut, bilet kosztuje 9,20 zł. Przejazd obsługuje firma Feniks V Spółka z o.o.

Jesteśmy na geościeżce

Przy wejściu na geościeżkę od strony Nowych Czapli znajduje się tablica informacyjna i kilka map, które z pewnością Wam się przydadzą. Wejście blisko parkingu, zlokalizowane na granicy dawnej kopalni.

Jeśli zdecydujecie się wejść na teren Geoparku od strony Łęknicy, to zobaczycie pozostawione na pamiątkę stare wagoniki z urobkiem.

Dawna kopalnia węgla brunatnego Babina funkcjonowała w tym miejscu od 1920 do 1973 roku.

Czym była Babina?

Kopalnia Babina ( z jęz. łuż. Babcia) była największym zakładem górniczym w obrębie Łuku Mużakowskiego. Funkcjonowała jako „Babina Braunkohlenverwertung GmbH Muscau O. L.”. Wydobycie sięgało 225 tys. ton rocznie. Brykiety dostarczane były do pobliskich cegielni i hut oraz elektrowni, korzystali też mieszkańcy, czyli odbiorcy indywidualni.

Przy wejściu do kopalni

Upadowa VIa  – polskie określenie „upadowa” oznacza skośnie nachylony szyb, w geologii jest to też ułożenie warstwy skalnej, linia największego jej nachylenia, która jest prostopadła do jej biegu. W tym miejscu więc znajdowało się wejście do kopalni podziemnej. Transportowano tu też urobek na powierzchnię.

Ścieżka jest bardzo dobrze opisana, również w języku niemieckim.  Dalej zwiedzamy rejon dawnej odkrywki B2 z lat 1957-1959.

Kolor wody jak ze snów

Wyrobisko jest położone w miejscu występowania złóż iłów. Uderza szmaragdowy kolor wody – to właśnie efekt gromadzenia się skał ilastych i bardzo drobnych piasków. Gdy stoi się nad brzegiem i patrzy na ten odcień, ma się wrażenie swoistej nierealności tego miejsca. Jest jak ze snu.

Akwen jest dość mocno zakwaszony, ale można zobaczyć rozwijającą się florę jeziorną, czyli rośliny, które porastają brzeg, nie  patrząc na odczyn wody.

Z wieży widać więcej

Wieża widokowa, która znajduje się na trasie opodal następnej atrakcji – wyrobiska C – oferuje widok na cały obszar Geoparku. Panorama sięga aż po Przedgórze Sudeckie i niemiecką Saksonię. Sama wieża nie przeraża nawet osób, mających lęk wysokości, bo klatka schodowa jest zabudowana i zabezpieczona.

Afryka w sercu geoparku

„Afryka” to największy zbiornik wody na terenie parku. Znajduje się na terenie dawnego wyrobiska C. Wyrobisko jest pozostałością eksploatacji z lat 1964-1968. Tu widać doskonale na skarpach pokłady węgla brunatnego.

Jak to się dzieje, że węgiel powstaje? Początek procesu karbonatyzacji (tworzenia węgla) to gromadzenie szczątków roślinnych na torfowiskach. Dalej następuje sedymentacja (osadzanie warstwami), potem osady te są zgniatane, uwalniane są gazy, a powstaje coś na kształt węglowodorowego żelu. Na końcu w wyniku wzrostu temperatury i ciśnienia następuje jego uwęglenie. Trwa to miliony lat.

Warto tu się na chwilę zatrzymać nie tylko ze względu na urok samego zbiornika, ale też na ciekawe formy erozyjne na brzegach.

By obejść zbiornik, pokonujemy trasę liczącą ponad 2,5 km. Jego głębokość szacuje się na maksymalnie 24 m. Znajdowały się tu pokłady pirytu, a więc siarczku żelaza.  Rozkładał się on w pokładach węgla, w rezultacie czego powstawał kwas siarkowy. Woda ma kwaśny odczyn. Uderza niesamowita brunatna, a nawet czerwona barwa przy brzegach, która bierze się od związków żelaza. Ta krwawo-rdzawa barwa wody nadaje temu miejscu niezwykłego klimatu.

Podczas rekultywacji terenu często trzeba było wyrównywać zwałowiska, wyrobiska czy neutralizować kwaśne podłoże, przerzucano więc piaski z okruchami węgla brunatnego, następnie prowadzono nasadzenia drzewek i krzewów. Materiał w podłożu był i jest na tyle nietrwały, że zarówno deszcz, wiatr i inne czynniki erozyjne są wstanie dość szybko go niszczyć. Stąd i kolejna atrakcja, na jaką należy tu zwrócić uwagę, a więc…

… bajeczne formy erozyjne

To rozcięcia, wąwoziki, baszty skalne, a nawet skalne grzyby. Dzieje się to na wybrzeżach zbiornika, warto więc spojrzeć na nie z punktów widokowych, a w miejscu na to przeznaczonym zejść na brzeg zbiornika i samemu z bliska podziwiać te cuda. Przyznam się, że biegałem z miejsca na miejsce z aparatem, nie mogąc oderwać wzroku od form, stworzonych przez naturę.

Zdjęcia nie oddają ich urody, to niezwykle fantazyjne i malownicze formy.

Źródła wód żelazistych

Kolejny przystanek geoparku, z atrakcją na światowym wręcz poziomie. Woda ma tu iście niesamowitą barwę, a sam obszar trochę przypomina świat geotermalnych parków na Islandii, Parku Yellowstone w USA czy Waia-o-Tapu na Nowej Zelandii.

Cały obszar kolorowych jezior nazywany jest…

…pojezierzem antropogenicznym

Nazwa dotyczy systemu jezior, które utworzyły się po zakończeniu eksploatacji pokładów węgla brunatnego na tym terenie. Są to głównie zbiorniki zapadliskowe oraz powstałe poprzez wypełnione wodą dawnych wyrobisk.  W całym Łuku Mużakowa jest ponoć ponad 300 zbiorników tego typu! Są też zbiorniki  naturalne, tzw. gisery lub rowy wietrzeniowe (tam, gdzie ulega wietrzeniu pokład węgla, tworzy się zagłębienie).

Dwa miejsca pod koniec trasy szczególnie przykuwają uwagę ze względu na obecność zatopionego „martwego” lasu.

 

Jest to obszar dawnej kopalni podziemnej oraz przez strefa zapadlisk górniczych. Wypełnia je woda o silnie kwaśnym pH i dużej zawartości związków żelaza. Likwidowano tu wyrobiska metodą na zawał, następnie wąskie przestrzenie w skałach naturalnie wypełniały się wodą.

 

Pora się żegnać z Geoparkiem. Pod koniec ścieżki jeszcze rzut okiem na piękne jeziorko  – pozostałość najstarszej odkrywki z lat 1949-1953.

Podsumowanie:

  • Dojechać do Geoparku możecie w najprostszy sposób od strony Żar, drogą krajową nr 12 w kierunku Łęknicy i granicy Polski przez Zajączek, Królów i Trzebiel.
  • Parkingi są dostępne zarówno w Łęknicy (tu może być duży ruch, ze względu na granicę polsko-niemiecką) oraz w Nowych Czaplach.
  • Turyści niezmotoryzowani mogą skorzystać z autobusów Feniks V, regularnie odjeżdżających z Żar do Łęknicy (przejazd 9,20 zł).
  • Wstęp na teren Geoparku jest bezpłatny.
  • Ścieżka geoturystyczna jest bardzo dobrze oznakowana i można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy z tablic informacyjnych na trasie.
  • Wejście na ścieżkę geoturystyczną jest możliwe zarówno ze strony Łęknicy jak i Nowych Czapli.
  • Przy okazji wizyty w Łęknicy możecie odwiedzić słynny Park Mużakowski, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.O tym, dokąd udałem się po opuszczeniu Geoparku, przeczytacie już wkrótce!

 

Dodaj komentarz