Jedziemy na wakacje 2018: Mamy bilet i nocleg, co dalej?

Zaczynamy wakacje, stąd i podręczna garść tipów, jakie przygotowałem z myślą o Was, a które mogą przydać Wam się na wakacyjnych szlakach. Najbliższe dni na moim blogu to czas, podczas którego postaram się dać Wam przydatne informacje, które sprawią, że Wasze wakacje będą udane i mile wspominane.

Wakacje już są, ale co dalej?

Na pierwszy ogień idą ci z Was, którzy już wybrali wakacyjną destynację, zakupili bilety, zabukowali noclegi w danym miejscu i z niecierpliwością odliczają kolejne dni, dzielące ich od wymarzonego urlopu. Dla Was przygotowałem kilka informacji praktycznych m.in. o jedzeniu, pamiątkach, zabytkach i komunikacji miejskiej.

Mamy bilet, mamy nocleg

Jeśli jesteś w grupie wakacyjnych turystów, którzy czytając te słowa już mają wybrane miejsce urlopowe, miejsce noclegowe i zakupione bilety na pociąg, samolot czy statek, to gratuluję. Najważniejsza część planowania wakacyjnego już za Tobą, co jednak nie znaczy, że możesz już jedynie myśleć o leniuchowaniu. Jest kilka rzeczy, niezależnie od wybranego kierunku, o których powinno się pamiętać.

Ubezpieczenie

Coś, o czym często się zapomina w przedwakacyjnej euforii. Tymczasem wysokie koszty leczenia podczas pobytu za granicą mogą zepsuć wakacyjny nastrój, bo mogą iść w tysiące, nie złotych, a euro. O ubezpieczeniach pisałem w tym wpisie, więc polecam po prosu zapoznanie się z nim. Nawet jeśli jedziecie na tzw. wyjazdy all inclusive, które z reguły nie narażają na ekstremalne przeżycia, to jednak warto zadbać o dodatkową polisę. Owszem, wakacyjny budżet uszczupli się o nawet kilkaset złotych, ale pamiętajcie, że licho nie śpi.

Szczepienia

Im bardziej egzotyczny wyjazd, tym większe prawdopodobieństwo, że musicie się przed nim zaszczepić. Przykładowo: lecąc do Malezji zaszczepiłem się na wirusowe zapalenie wątroby typu A i B (przyśpieszone w 3 dawkach), wściekliznę oraz dur brzuszny, zalecam również szczepienie przeciwtężcowe. Tak więc gdy wybieracie się do południowej Azji czy Afryki, weźcie pod uwagę czas niezbędny na wykonanie szczepień.

Gdzie i co jeść?

Jeść mądrze, co oznacza m.in., żeby nie przepłacać, nie zatruć się i skosztować lokalnych specjałów. Poświęciłem temu specjalnie ten konkretny wpis na blogu, ale mogę jeszcze dodać garść przydatnych informacji. Pierwsza z nich: jeśli chcecie zjeść coś w restauracji, bistro czy kawiarni, to pamiętajcie o tym, że wyniesie Was to drożej, niż gdybyście wzięli sobie porcję na wynos. Oczywiście trudno zabrać ze sobą obiad dwudaniowy, ale np. pizzę już tak. W turystycznych miejscowościach w obrębie Morza Śródziemnego to samo jedzenie, kupione na wynos, kosztuje o wiele taniej, nawet kawa przy kawiarnianym stoliku jest już droższa niż ta na wynos. Niby takie oczywiste, a nadal sam się łapię na tym, że czasem przepłacę 2 euro (w Rzymie nawet 5 euro).

Egzotyka na talerzu

O kuchni lokalnej już pisałem we wpisie przytoczonym w poprzednim akapicie – ten trend sprawił, że każda knajpa reklamuje się jako ta, która oferuje lokalne specjały. Ja wybierając miejsce, w którym chcę zjeść, raczej schodzę z głównych turystycznych ulic czy szlaków i unikam jak ognia naganiaczy, kłaniających się w pas i zapraszających do danej knajpy. Uwaga: jadąc w bardziej egzotyczne miejsca weźcie pod uwagę, że wasz żołądek może inaczej zareagować na lokalną kuchnię niż miejscowi, przyzwyczajeni do takiej, a nie innej diety. Warto więc mieć ze sobą środki zaradcze. Mam na myśli tabletki na zatrzymanie biegunki, węgiel na zatrucia oraz – dla poprawy komfortu – opakowanie nawilżanych chusteczek i specjalnych nakładek do siadania na sedesy. Nigdy bowiem nie wiadomo, czy lokalna kuchnia nie wyjdzie nam, turystom z Polski, może nie tyle bokiem, co w sposób niekontrolowany.

Fast food ostatnim ratunkiem

Teraz odrobina herezji – czasem jest tak, że jesteście w danym miejscu na tyle krótko, że nie ma szans poszukać czegoś lokalnego. Mam na myśli lotniska, dworce, miejsca tranzytowe. Do wyboru są więc nastawione na turystów drogie knajpy albo znane i w Polsce sieci fast foodów. Cóż, w takiej sytuacji ja zawsze wybieram McDonalda czy KFC – smak znany, jedzenie w miarę zjadliwe, głód zaspokoję niewielkim kosztem a nie przepłacę za odgrzewaną, tłustą frittatę czy podsuszony makaron odgrzewany w mikrofali, bądź suche falafele bez hummusu.

Jak poruszać się po danym miejscu?

Polecam przypomnienie sobie rad, jakie zawarłem we wpisie o tym, jak nie zbankrutować po weekendowym wyjeździe czy wakacjach. Zawsze jadąc w dane miejsce uwzględnijcie sposób poruszania się i charakterystykę danego miejsca. W Neapolu czy Rzymie w zasadzie nie korzystałem z komunikacji miejskiej, tylko poruszałem się na piechotę. Wydawanie tam pieniędzy na okresowe bilety na komunikację było więc w moim przypadku bezcelowe. Jeśli lubicie dużo chodzić, macie dobrą kondycję, a pogoda umożliwia wędrówki, zostanie wam w kieszeni trochę grosza. Miejscami, które spokojnie przejdziecie pieszo, są centra Wrocławia, Gdańska, Berlina, Rzymu czy Neapolu, Tel Aviv, Jerozolimę, Sarajewo czy Kotor w Czarnogórze, Bergen, Reykjavik, a jeśli ktoś wybiera się na Antypody, na piechotę zwiedzi również  centrum Sydney czy Melbourne.

Może karta turysty?

Jeśli jednak chcecie korzystać z komunikacji miejskiej, to oprócz zapoznania się z rozkładami jazdy i cenami biletów (oraz tym, jak i gdzie je kasować), szukajcie kart oferujących nie tylko przejazdy, ale i inne bonusy. Takie karty turystyczne zawierają np. bezpłatne wejściówki do miejscowych atrakcji lub zniżki na bilety wstępu do muzeów. Są z reguły reklamowane na dworcach kolejowych i lotniskach. Lepiej poszukać informacji o takiej karcie oraz jej ofercie w internecie, na stronach internetowych miejscowości, do której się wybieracie. I to jeszcze przed wyjazdem.

Telekomunikacja

O ile w Sydney chłopak na lotnisku, na stoisku z kartami pre-paid bez problemu włożył do mojego telefonu i uruchomił mi tamtejszą kartę SIM z czystej chęci pomocy i nieodpłatnie (zapłaciłem tylko parę dolarów AU za kartę z numerem), o tyle na lotnisku Ben Gurion w Izraelu karta SIM z izraelskim nr wraz z serwisem (włożenie do telefonu, uruchomienie usługi) kosztowała mnie aż 300 szekli. Co kraj, to obyczaj. Niemniej należy pamiętać, że wyjeżdżając na wakacje do jednego z krajów UE, za połączenie telefoniczne czy SMS-a zapłacimy stawkę taką samą jak w kraju. Nie powinno być tam również problemu z dostępem do sieci Wi-Fi w lokalach gastronomicznych, klubach, hotelach czy hostelach. Pamiętajcie: dotyczy to tylko krajów UE. Jadąc na wakacje do kraju spoza UE najlepiej i najrozsądniej zakupić tamtejszą kartę SIM z dużym pakietem gigabajtów, by nie mając połączenia Wi-Fi móc korzystać z internetu i wykonywać połączenia (kto o tym zapomni, za minutę połączenia z Turcji do Polski zapłaci swojemu polskiemu operatorowi aż 5 zł, natomiast dwa zameldowania się i wrzucenie kilku zdjęć na FB z terytorium Bośni mogą kosztować nawet 1,200 zł, przetestowane przez znajomych).

Co kupować na pamiątki?

Najlepsze pamiątki to takie, które zostały wykonane na miejscu. Odkąd jednak Chiny zalewają świat mało wartościowymi, tanimi produktami pamiątkopodobnymi, sztuką jest przywieźć z wakacji coś unikatowego. Jeśli już się trafi, kosztuje fortunę. Kto kocha magnesy na lodówkę, dzwonki, kubki, zapalniczki, kartki pocztowe, ten nie zawiedzie się w żadnym z turystycznych rajów, bo tych gadżetów jest tam na pęczki. Kto chce coś oryginalnego, musi niestety poszperać, choćby po targach staroci. Polecam oglądanie rzeczy, które nam się podobają z kamienną twarzą. Jakikolwiek wyraz zainteresowania w oczach czy na twarzy sprawi, że dany handlarz nie zejdzie z ceny, a jeszcze ją podniesie, gdy zobaczy, że zależy nam na danym gadżecie.

Na co trzeba uważać? Na targach staroci dobrze jest mieć wiedze, czy dany przedmiot można wywieźć z danego kraju. Dlatego przed podróżą należy zapoznać się z informacjami na ten temat, które często zamieszczają organizacje turystyczne czy ambasady lub nawet nasze ministerstwa. Misterne zabytkowe puzdereczko czy stara, srebrna łyżeczka do cukru mogą narobić kłopotów na granicy, gdy zostaniecie oskarżenie o próbę przeszmuglowania przez granicę. No i wakacje zmarnowane.

Obyczaje

Nie ma z tym większych problemów w krajach naszego kręgu kulturowego: w Europie, Australii, USA. Jadąc jednak na wakacje do krajów muzułmańskich należy pamiętać, że kobiety ubierają się tam nieco inaczej niż mężczyźni, są również inaczej traktowane w tamtejszej kulturze. Jeśli więc wybieracie się do ZEA, Turcji, Egiptu czy innego kraju muzułmańskiego, dobrze jest zaczerpnąć informacji na ten temat. Albo z przewodników, albo ze strony ambasady lub bezpośrednio z konkretnych blogów podróżniczych, pisanych przez blogerów jeżdżących do tych krajów. Po co marnować sobie wakacje własną niewiedzą?

Już dziś zapraszam na kolejną część mojego wakacyjnego cyklu poradnikowego, którą właśnie piszę: „Nadal na etapie planów, chcemy jechać, ale gdzie i czym”. Myślę, że zawarte tam informacje będą dla Was również przydatne. Do poczytania 🙂

Dodaj komentarz