Pomysł na weekend – Koszyce, Słowacja

Dlaczego to właśnie słowackie miasto i dlaczego akurat weekend w Koszycach? Hm… W sumie nie za bardzo wiem jak zacząć pisać o tym mieście, które kocham, które znam tak dobrze i tak długo, bo odwiedzałem je już będąc szkrabem razem z ojcem. To tu właśnie zaczynała się moja przygoda z górami, moja przygoda ze światem jaskiń, to tu była tez moja pierwsza „za granica”. Koszyce – w jakiś sposób to słowackie miasto ukształtowało mnie, jako podróżnika.

Koszyce to idealne miejsce na kilkudniowy wypad. My z Gdańska mamy tu trochę dalej, niż mieszkający na południu Polski. Niemniej warto przejechać nawet całą Polskę, by spędzić weekend w Koszycach, który może być początkiem fajnej wyprawy na Słowację i Węgry.

Weekend w Koszycach – jak dojechać?

Z Gdańska najszybciej samolotem (z przesiadką w Warszawie) lub Pendolino. Koszt biletu lotniczego Warszawa – Koszyce to niestety aż 450 zł w obie strony. Można jechać koleją z Gdańska do Krakowa (to od 5,5 godziny do około 8), a bilety z odpowiednim wyprzedzeniem można kupić już za ok 70 zł (TLK) lub 99 (Pendolino). Z Krakowa do Zakopanego najszybciej dojedziemy autobusem,  z Zakopanego do Popradu również autobusem i z Popradu pociągiem do Koszyc. Autobus Kraków – Zakopane to koszt ok. 18-20 złotych. Następnie autobus z Zakopanego do Popradu  (bezpośrednia linia kursuje tylko w sezonie letnim). Dojeżdżamy do Łysej Polany, skąd słowackim autobusem do Popradu – cena to  2,60 Eu. Na koniec przejazd pociągiem regionalnym osobowym lub przyspieszonym z Popradu do Koszyc, który trwa do dwóch godzin, cena biletu wynosi ok 5 Eu. Nie można więc powiedzieć, że dojazd do Koszyc jest łatwy, niemniej opcja „ekonomiczna” istnieje. Po trudach podróży można już odetchnąć pełną piersią i rozkoszować się pięknem krajobrazu i architektury.

Magia Koszyc

Cała Słowacja jest pełna miejsc tajemniczych, magicznych, jest rajem dla bez pamięci zakochanych w górach. Koszyce leżą na samym południu, niedaleko więc stąd do granicy węgierskiej. Dlatego też mieszają się tu wpływy madziarskie, słowackie, jest też spora społeczność romska. To wszystko nadaje miastu niepowtarzalny klimat i sprawia, że czujemy się tu bardzo słowiańsko, bardzo środkowoeuropejsko.

Co warto tu zobaczyć?

Koszyce zostały Europejską Stolicą Kultury w 2013 r. Miasto reklamuje się jako pomost kulturowy między Wschodem i Zachodem i jest w tym dużo prawdy. Tu odbywa się słynny, najstarszy w Europie Koszycki Maraton Pokoju (Namesti maratonu mira). Skarbów też nie brakuje – zwłaszcza w podziemiach budynku Muzeum Wschodniej Słowacji w sejfie, który skrywa niebagatelną sumę 2920 monet i dukatów, trzy złote medale oraz naszyjnik ze złota o długości 214 centymetrów. Nad miastem góruje gotycka katedra św. Elżbiety, majestatyczna wyniosła i piękna. Kaplica św. Michała i wieża Urbana tworzą razem z nią niezwykły jeden z największych kompleksów dziedzictwa kulturowego na Słowacji. Kiedy spaceruje się plątaniną uliczek, mijając urocze bary i kawiarnie z tanią i bardzo smaczną strawą warto popatrzeć na fasady kamienic i ich bogatą ornamentykę. Za każdym razem odkryjecie jakiś element, który umknął waszej uwadze.

Na zdjęciach poniżej : urokliwe secesyjne (i nie tylko) kamienice przy ulicy Hlavnej (Głównej), gmach Teatru Narodowego, budynek Kościoła św. Trójcy, obok którego charakterystyczna bryła Lewockiego Domu (Levocsky Dom).

Chodząc uliczkami Koszyc nie można pozbyć się wrażenia, że jesteśmy w jednym z zabytkowych miast południowej Polski – takie kamienic i wspaniałe zabytki można zobaczyć również w Krakowie, we Wrocławiu czy położnej na Dolnym Śląsku Świdnicy. Na drugim zdjęciu – najbardziej charakterystyczny Kościół Św. Elżbiety, fontanna w Parku Miejskim  oraz Pałac Jakuba.

Na zdjęciach poniżej: Katedra Św. Elżbiety ukończona w 1508 roku, w środku gotycki główny ołtarz i portal północny z płaskorzeźbami Sądu Ostatecznego, katedra góruje nad miastem i jest niekwestionowaną królową zabytków miasta. Warto udać się stąd w boczne uliczki odchodzące od ulicy Hlavenj (Głównej), żeby zobaczyć osobliwą perspektywę katedry i innych zabytków urokliwego centrum miasta. Poza katedrą są tu jeszcze : Hlavné námestie – Główny Plac reprezentacyjny z neorenesansowym gmachem Teatru Narodowego, o którym pisałem wcześniej. Między katedrą a teatrem jest plac z drzewami i ławeczkami, gdzie znajdziemy słynną „Śpiewającą Fontannę”. Strużki wody rytmicznie podskakują w rytm melodii z kurantu.

Dalej mamy też kościół Jezuitów i kościół Franciszkanów oraz Pałac Rakoczego, jego rokokowo – klasycystyczna bryła skrywa Muzeum Techniki

Kolejna cześć zabytków: wieża Urbana oraz gmach Teatru Narodowego widziany od strony „Śpiewającej Fontanny”. Budynek Teatru Narodowego jest niezwykle fotogeniczny, jest w związku z tym obleganym celem dla turystów.

Koszyce oferują ponadto : Muzeum Lotnictwa oraz jedno z większych ogrodów zoologicznych w Europie ZOO Kosice:

Wycieczka za miasto

Około 41 km od centrum Koszyc znajdują się malownicze usiane skałkami wapiennymi doliny: Zadielska i Janska oraz ruiny zamku Turna. Możemy tam dojechać autobusem z Koszyc. Ceny kształtują się w granicach od 1,58 Eu do 2,35 Eu za bilet w jedną stronę. Jest też linia kolejowa, ale w czasie mojego pobytu niestety była remontowana. Co warto zobaczyć ? Przede wszystkim Hrad Turna z przepięknym widokiem na Wołoskie Wierchy i cześć Słowackiego Krasu aż po węgierską granicę. Polecam z całego serca rezerwat Dolina Zadielska – niesamowity wąwóz usiany skałami, przepaściami krasowymi i lejami, jedno z najbardziej niesamowitych krajobrazowo miejsc w tej części Słowacji. Obszar był dość często eksplorowany przez wspinaczy skałkowych, ale o tym w kolejnym wpisie z Koszyc.

Co warto zjeść?

I wypić? Koszyce stanowiące miks kultur i wpływów, łącznik miedzy wschodem a zachodem, oferują bardzo bogatą ofertę zarówno jadła, jak i trunku. Wyczerpany i zgłodniały jak wilk zrobiłem zdjęcie jedynie jednej potrawie, której nie zdążyłem pochłonąć przed tym, nim wyjąłem aparat. Ten przepyszny talerz rozmaitości to Gemerski tanier czyli bryndzowe hałuszki, pierogi z bryndzą i zasmażana kapusta z boczkiem. Owszem, to bomba kaloryczna ale cóż, po długiej trasie w sam raz. To pyszne jedzenie kosztuje niewiele – nieco ponad 4 Eu, do tego jeszcze można skosztować regionalnego piwa Saris i  innych specyfików. Godne polecenia są:  Spišské pirohy s kyslou smotanou, cibuľkou a slaninkou – czyli spiskie pierogi z  kwaśną śmietaną, cebulką i słoniną czy Samkov tanier (kuracie prsia, bravčové stehno, šunka, vajce, oštiepok, slanina, opekané zemiaky, dusená ryža, zeleninová obloha) czyli piersi z kurczaka, udko wieprzowe, szynka, jajko, wersja słowacka oscypka, opiekane ziemniaki, gotowany ryż i sałatka hmmmm. Tu już nieco drożej w okolicach 10 Eu. Warto jednak wydać te pieniądze, bo takich smaków próżno szukać gdzie indziej.

Pragnienie zaspokoiłem piwem kuflowym Saris w cenie 1,10 Eu za 0,5l. Kieliszek wybornej śliwowicy: 2-2,20 Eu, czasem można dostać taniej. Nie muszę oczywiście mówić, że będąc w Koszycach jadamy głownie tam, gdzie lokalsi – taniej i smaczniej, niż w turystycznych knajpach. O tym, jak jadać za granicą pisałem w tym wpisie.

Weekend w Koszycach – koszty

Cóż, tanio nie jest. Na Słowacji płacimy w euro, więc musimy pamiętać, że jeden euro to aż 4 PLN. Warto mieć to na uwadze, szczególnie jeśli chodzi o zakwaterowanie. Ja mieszkałem w hoteliku, w którym doba wynosiła 130 zł za 3 osoby. Można więc trafić na tańszą ofertę, a planując weekend w Koszycach z wyprzedzeniem i kupując bilety również z wyprzedzeniem, nie zapłacimy więcej niż za wyjazd do sąsiednich Czech. Ceny żywności porównywalne z tymi w Polsce, a nawet tańsze.

Koszyce to doskonała baza wypadowa. O tym, gdzie można stąd jechać, w kolejnym wpisie.

 

Dodaj komentarz