Gdański tramwaj wodny, czyli wyprawa po Motławie i Martwej Wiśle, 23.09.2014

Zainspirowany wczorajszą informacją o tym, że rusza sezon na tramwaj wodny ZTM w Gdańsku, postanowiłem zajrzeć do zdjęć, które wykonałem na rejsie niemalże 3 lata temu. 23 września 2014 r. około godziny 14 wsiadłem na pokład statku Sonica na linii F5 na Żabim Kruku i popłynąłem z ZTM i Żeglugą Gdańską w swój pierwszy rejs.

Gdańsk sprzed kilku lat

Pogoda była typowo gdańska, trochę chmur, trochę słońca, ostry zimny wiatr, któremu „stawiłem czoło”, mężnie trwając na górnym pokładzie mimo wszystko (przepłaciłem to potem zapaleniem oskrzeli). Robiłem zdjęcia, podziwiałem widoki, mi również robiono zdjęcia – zapraszam więc serdecznie do galerii, gdzie zobaczycie kawałek Gdańska sprzed trzech lat, mnie lżejszego o parę kilo oraz historyczny prom Wisłoujście.

Po minięciu przystanku „Zielony Most” tramwaj wodny przybił do Targu Rybnego. Ryb tu żadnych, za to w kadrze linia autobusowa 100 i zbłądzeni turyści, których aura odstraszyła jednak od wejścia na pokład statku.  Przed sezonem wakacyjnym i po sezonie wakacyjnym warto uwzględnić tramwaj wodny w swoich planach i wybrać się na rejs bez stresu, że wraz z nami wsiądzie tłum ludzi (jednostki przyjmują jednorazowo na pokład do 40 pasażerów i do 5 rowerów).

Bez wieży muzeum

Zwróćcie uwagę na jeden istotny szczegół: na zdjęciach powyżej nie widać jeszcze charakterystycznej wieży Muzeum II Wojny Światowej. W tamtym czasie budowa obiektu wciąż jeszcze nie wychodziła z poziomu zero. O kierownicach czy innych elementach budowanej właśnie kładki na Ołowiankę nie wspomnę, bo w tamtym czasie idea mostu zwodzonego przez Motławę dla wielu była czystym science-fiction.

Po minięciu przystanku ‚Wiosny Ludów” tramwaj wodny płynie do Nabrzeża Zbożowego, gdzie znajduje się kolejny przystanek.

Stocznia na wyciągnięcie ręki

Widoki, jakie się tu mija po drodze, zapierają dech w piersi. Miłośnicy industrializmu byliby zachwyceni surowym pięknem stoczni, remontowanych jednostek, budowanych kadłubów i przebogatą infrastrukturą, ulokowaną po obu brzegach Martwej Wisły. Na same dźwigi portowe, tak bardzo fotogeniczne, można by patrzeć godzinami! To wszystko w dość ponurej pogodowej scenerii, która nadawała temu miejscu jedynego w swoim rodzaju wymiaru.

Prom „Wisłoujście” jeszcze w trakcie pracy

Jak widzicie, na jednym ze zdjęć załapał się jeszcze nieistniejący już dziś prom Wisłoujście, który przewoził ludzi przez Martwą Wisłę. Po otwarciu tunelu pod Martwą Wisłą połączenie promowe zostało zlikwidowane, a sama jednostka zezłomowana. Trochę szkoda, bo rejsy promem same w sobie stanowiły niezłą atrakcję.

Mijanie na Martwej Wiśle kontenerowca w tak bliskiej odległości zrobiło na mnie spore wrażenie. Ciężki statek kołysał się na wodzie, a ja miałem wrażenie, że za chwilę kontenery wypadną z niego. Nic takiego na szczęście się nie stało.

Tramwaj wodny w drodze na Westerplatte

W końcu tramwaj wodny dopłynął do Westerplatte. Rejs trwał niewiele ponad godzinę w jedną stronę. Tyle samo trwała droga powrotna – opuściłem tramwaj wodny na Targu Rybnym i wróciłem do domu. Pozostały mi z tej wyprawy fajne zdjęcia, wspomnienia i świadomość, że ten tramwaj wodny chyba trochę zbyt mało jest promowany, a mógłby naprawdę być hitem sezonu letniego. To całkiem fajna, miła wyprawa, do tego niedroga (bilet normalny 10 zł, ulgowy 5). Jeszcze jedna myśl przyszła mi do głowy: może na tramwaj wodny w sezonie zabrałbym którąś klasę, zrobił lekcję geografii i poopowiadał trochę i miejscach, które stąd widać? Pomysł wydaje się przedni, ale ciekawe, co na to moim uczniowie? Hm… 🙂

Comments

  1. MS

    Pięknie. Tylko promu, tylko promu, tylko promu żal. Starzy mieszkańcy Nowego Portu oprócz promu miło wspominają dawny tramwaj wodny dla pracowników zwany ferą. Chętnie wybiorę się z Wami na taką lekcję i opowiem o 7 gwizdkach.

  2. Pingback: Majówkowy spacer po Stoczni Gdańskiej to 75 minut obcowania z historią

Dodaj komentarz