Nowa Zelandia, 14-29 stycznia 2017: Wai-O-Topu i Te Puia, kraina wulkanicznych cudów

Po prostu musiałem tu przyjechać! Park Te Puia to jedno z najbardziej niesamowitych miejsc w Nowej Zelandii, pełne wulkanicznych sadzawek, wyziewów gazów, wykrystalizowanych minerałów, wraz z nieodzownym zapachem siarki i siarkowodoru… Brzmi diabelsko? Trochę tak, ale za to jakie wrażenia!

Dojazd tu jest bardzo prosty. Z centrum miejscowości Rotorua, za znakami drogą 30 lub 30A, dojeżdżają tu również autobusy miejskie, a spacerem jest około trzech kilometrów. Przed wejściem do parku znajduje się stanowisko informacji turystycznej i kasy biletowe. Godziny zwiedzania w okresie zimowym kwiecień – wrzesień: 8:00 -17:00, a w porze letniej (wrzesień – kwiecień): 9:00 – 18:00. Bilety upoważniają również do odwiedzin rekonstrukcji wioski maoryskiej (moim zdaniem było tu jednak zbyt mało eksponatów, dlatego warto pojechać specjalnym autobusem za Rotorua, gdzie kontakt z kulturą maoryską jest o wiele ciekawszy – zresztą w samej miejscowości Rotorua jest kilka miejsc związanych z Maorysami – Mitai czy Whakarewarewa) oraz rezerwat ptaków kiwi. Niestety, nie dane mi było zobaczyć skrytego w mroku przedstawiciela nielotów i symbolu Nowej Zelandii; spał schowany smacznie w swojej kryjówce. Bilet, który nie jest tani (kosztuje 52 dolary nowozelandzkie dla osoby dorosłej, dla dzieci 26, a rodzinny to 141 dolarów), na szczęście jest ważny przez cały dzień w godzinach zwiedzania, można więc spędzić tu miło czas bez stresu, że gdzieś się nie zdąży (dla zainteresowanych link www.tepuia.com).

Na zdjęciach poniżej: gejzer Pohutu jest jednym z najaktywniejszych na Ziemi, wybucha dwa razy w ciągu godziny wyrzucając słup gorącej wody i pary wodnej nawet na wysokość nawet 30 metrów.

Wokół wrzące sadzawki, bulgoczące jeziorka z błotem, do tego wspaniała roślinność otaczająca ten niezwykły park wulkanicznych cudów 🙂

Kolejne magiczne, zupełnie niesamowite miejsce to Wai-O-Tapu. Składa się z trzech obiektów przyrodniczych, położonych w bliskim sąsiedztwie: basenów błotnych, gejzeru Lady Knox i obszaru  geotermalnego. Wstęp to koszt 32,50 dolarów dla dorosłego, dla dzieci 11, a rodzinny to 80 dolarów. Naprawdę warto!

Jak tu dojechać? Samodzielnie – dojazd drogą numer 5 z Rotorua w kierunku Taupo, ale można również zarezerwować całodzienną wycieczkę (granice cenowe 50-75 dolarów) w jednym z licznych biur turystycznych w Rotorua. Codziennie sprzed Centrum Informacji Turystycznej (Rotorua i-SITE Visitor Information Centre) odjeżdżają również autobusy – 8.15, 14.15, a powrót – 13.00 i 16.45. Cena biletu powrotnego łącznie z wejściem do Parku 79 $, transport w obie strony 50 $, w jedną 30 $, dla dzieci zniżka 50 %.

Pierwsza atrakcja na trasie to sadzawki i wulkany błotne, a więc dużo wydobywającej się z głębin gorącej wody i pary wodnej oraz emisji gazów, najczęściej tzw. solfatarów, związanych z końcowymi fazami wulkanizmu lawowego. Towarzyszy im podwyższona temperatura, więc jest tu dość ciepło i nie brakuje miejsc, gdzie z powodów bezpieczeństwa nie można wchodzić.

Zobaczcie, to jedna z sadzawek błotnych, udało mi się zrobić zdjęcia w chwili, kiedy bulgotała 🙂

Kolejne cuda w Parku Waiotapu to areał geotermalny z cudownymi jeziorkami, wyziewami gazów i basenami termalnymi.

Ten niezwykły i odznaczający się bardzo dużą aktywnością obszar geotermalny znajduje się na południowym krańcu Rejonu Wulkanicznego Okataina, na północ od kaldery Rotorua. Olbrzymia siła geotermalna w tym miejscu sprawia, że w okolicy znajduje się wiele gorących źródeł o pięknych kolorach zabarwionych przez różne krystalizujące minerały. Gejzer nazywany Szampańskim Basenem swoim wyglądem przypomina paletę wybitnego artysty, który właśnie zamierza rozpocząć tworzenie swojego dzieła… Cały obszar rozciąga się na przestrzeni 18 kilometrów kwadratowych. Jest dostępny dzięki szlakom i ścieżkom edukacyjnym. Mapy i przewodniki dostępne są w punkcie informacyjnym

Przed erupcją gejzeru Lady Knox, który stanowi atrakcję turystyczną, zawsze zbierają się tłumy. Oryginalne show prowadzi również pracownik Parku dorzucając do wnętrza kawał skały (moim zdaniem zawierała związki siarki), pieszczotliwie zachęcając „dziewczynkę” do kąpieli, po czym z komina zaczyna wydostawać się najpierw piana, zapowiadając główną erupcję, następnie gejzer strzela wysokim na prawie 30 m strumieniem! Cały proces trwa kilkadziesiąt minut. To trzeba zobaczyć!

Szlaki pozwalają obejrzeć najbardziej atrakcyjne miejsca Parku. Należy jednak zwracać uwagę na ostrzeżenia, dotyczące temperatury gazów wydostających się szczelinami! Bezwzględnie należy przestrzegać zaleceń i nie wychodzić poza wytyczony szlak, bo  temperatura wyziewów gazowych może przekraczać nawet 300 stopni C, a przegrzanej wody w gejzerach ponad 100 stopni C.

Warto pospacerować pośród dymiących kominów i wybuchających gejzerów, pokontemplować cudne wulkaniczne rewiry. Taka wycieczka nie jest długa: czas przejścia to zaledwie 50 minut na krótszej trasie i 75 minut na dłuższej. Polecam!

Po krainie wulkanicznych cudów nadeszła chwila na moment odpoczynku. Z ulgą zanurzyłem się do głębokiego cienia, rzucanego przez wspaniałe sekwoje i drzewiaste paprocie. Po powietrzu przesyconym wonią siarki z przyjemnością przewietrzyłem płuca czystym oddechem natury, jaki jest możliwy tylko w Redwoods 🙂

Comments

  1. Pingback: Nowa Zelandia, 14-29 stycznia 2017: Rotorua, Redwoods – na ścieżkach świata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *