Dolne Miasto, Gdańsk, 15.10.2016

Kto z Czytelników mojego bloga – te słowa kieruję do gdańszczan – był ostatnio na Dolnym Mieście w Gdańsku? Hm, powiem szczerze, że i ja nie zachodziłem tu zbyt często… Ostatni raz zawitałem w te okolice ponad dwa lata temu. Miejsce to mi, wychowanemu w bloku na Przymorzu, kojarzyło się przede wszystkim z zaniedbaną, wiekową, rozsypującą się zabudową. Nie było tu ani ładnie, ani miło i sympatycznie, za to bywało niebezpiecznie.

Tymczasem ta niegdyś zaniedbana, nie za dobrze kojarząca się dzielnica Gdańska, przeszła prawdziwą metamorfozę i nadal ją przechodzi. To niewiarygodne, jak Dolne Miasto, w ciągu zaledwie kilku lat, zmieniło swoje oblicze na plus. Czy zachęciłem Was, by czytać dalej i zobaczyć zdjęcia? Mam nadzieję, że tak 🙂

Skąd ta zmiana? Dolne Miasto objęte zostało programem rewitalizacji, wartym 35 milionów złotych. Już od wielu lat Miasto Gdańsk przy aktywnym współudziale Mieszkańców tej dzielnicy i Aktywistów mozolnie, krok po kroku, zaczęło odzyskiwać zaniedbany, otoczony złą sławą teren, liczący blisko 62 hektary. Były to nie tylko inwestycję w infrastrukturę, jak m.in. remonty kamienic, przebudowa sieci podziemnych wraz z przebudową dróg, ale i działania społeczne, które objęły blisko 9,5 tysiąca osób. To wszystko sprawiło, że dziś można się cieszyć nowym obliczem Dolnego Miasta – miejsca magicznego, wciąż nie odkrytego przez turystów, a przecież zasługującego na wyjątkową uwagę choćby z racji ocalałej z wojenne pożogi historycznej zabudowy. Nowe oblicze to dokładnie to samo, co widzieliśmy tu do tej pory – jednak przebudowane, odbudowane, uporządkowane, zadbane, oczyszczone. Dolne Miasto jest niczym motyl, który rozwinął skrzydła i wreszcie pokazał swą urodę w pełnej krasie.

Dobra passa Dolnego Miasta to otrzymana zaledwie kilka dni temu nagroda w konkursie Regiostars 2016, zorganizowanym przez Komisję Europejską. Celem konkursu jest nie tylko promocja dobrych rozwiązań dotyczących rozwoju regionalnego, ale przede wszystkim uhonorowanie projektów, które mogą stać się wzorem do naśladowania. W  kategorii „Innowacyjne rozwiązania dla zrównoważonego rozwoju obszarów miejskich”, Dolne Miasto pokonało m.in. Wrocław, Brukselę, a także regiony w Walonii i Westfalii 🙂

Czy może więc dziwić, że w sobotę, 15 października 2016 r., na zorganizowany z okazji wydania książki Aleksandra Masłowskiego „Historia Dolnego Miasta do 1945 r.”spacer, przyszło na Dolne Miasto ze sto osób, albo i więcej? Nie, tym bardziej, że pogoda dopisywała, humory również, a sam Autor książki, Aleksander Masłowski, z pasją opowiadał o tym zaczarowanym miejscu, w którym naprawdę można się zakochać.

To co, gotowi na spacer po Dolnym Mieście? Zapraszam na fotorelację z trwającej ponad dwie i pół godziny wędrówki. Było inspirująco, interesująco, sympatycznie i bardzo ciekawie!

Punkt zbiorczy dla uczestników spaceru to tramwaj przy ul. Łąkowej, pojedynczy wagon kultowego Konstala „105”. Stąd cała grupa ruszyła śladem miejsc opisanych w książce, o których opowiadał Autor. Zwróćcie uwagę, ile osób przyszło i jak ładnie prezentują się zabytkowe kamienice przy ul. Toruńskiej oraz Wróblej.

 Skrzyżowanie ulic Wróblej, Łąkowej i Śluza to niezwykłe miejsce, w którym mocno czuć historię. Bardzo tu widać, jakie korzyści odniosła dzielnica z rewitalizacji. Zobaczcie alejkę na Łąkowej i Wróblej, przy której posadzono drzewa. Po przeciwnej stronie zabudowania dawnego szpitala oraz zabytkowy, wzniesiony w 1800 r. dwór Uphagena, jeden z najcenniejszych zabytków w tej dzielnicy.

Kolejny przystanek spaceru to skrzyżowanie ulic Śluza i Kamienna Grobla. Po drugiej stronie Nowej Motławy wznoszą się wybudowane tam niedawno apartamentowce, wznoszone są też nowe obiekty. Dzielnica bardzo się rozwija, za kilka lat to miejsce zmieni się nie do poznania.

Kamienną Groblą przeszliśmy ulicą Dobrą do Kamiennej Śluzy, gdzie był kolejny przystanek spaceru. Aleksander Masłowski opowiedział m.in. o wybudowanych w tym miejscu przed wojną domach, ufundowanych przez bogatych gdańszczan dla nieco uboższych, ale porządnych ludzi (wojnę przetrwał tylko jeden, to ta mała, zgrabna, ceglana kamieniczka z placem zabaw obok). Omówił także rolę Kamiennej Śluzy i bastionów dla obronności dawnego Gdańska.

Z Reduty Wilk przeszliśmy na Redutę Wyskok, by wysłuchać historii tego właśnie miejsca. To nie tylko piękny punkt widokowy, ale i miejsce, z którego bardzo dobrze widać dawną zajezdnię ZKM przy ul. Łąkowej. Od lat nieużywana, jest częściowo (chyba) w prywatnych rękach, a fragment budynku znajduje się już w ruinie. Szkoda, że takie industrialne, interesujące obiekty niszczeją.

Dawna zajezdnia przy ul. Łąkowej z bliska. Od połowy lat 90-tych ubiegłego stulecia przestały tu kursować tramwaje, ostatecznie zajezdnię zamknięto w 1999 roku. Dziś w części budynków znajduje się warsztat lub parking, trudno powiedzieć, nie wchodząc do środka. Natchnęło mnie to jednak, by tu wrócić za jakiś czas i zajrzeć, co dziś kryje się wewnątrz tego obiektu.

Wystarczy się odwrócić, by zobaczyć ceglane kamienice przy ul. Kurzej. Zespół budynków wygląda tak, jakby był szykowany do remontu bądź wyburzenia. Jeśli tak, to szkoda, bo to jednak kawałek XIX-wiecznej porządnej architektury i świadectwo Gdańska, którego dziś już nie ma…

Dawny szpital na ul. Kieturakisa, zamknięty w 2004 roku i ponownie dwór Uphagena, stanowiący część kompleksu szpitala, który w ciągu lat coraz bardziej się rozbudowywał. Sam dwór urzeka architekturą i pięknymi detalami, które wciąż są widoczne, pomimo faktu, że budynek, jak i cały kompleks szpitala, popada w coraz większą ruinę. Jak się  jednak dowiedziałem na spacerze, kompleks szpitala znalazła już nabywcę i wkrótce może zostać uruchomiony hotel, czterogwiazdkowy. To bardzo dobra wiadomość dla tego miejsca i tej dzielnicy 🙂

Przedostatnim punktem wycieczki była wizyta w kościele p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Łąkowej. To dawna szpitalna kaplica, na piętrze, obok organów, widać nawet drzwi, którymi chorzy mogli przejść ze szpitala, by się tu pomodlić.

Spacer zakończyliśmy na dziedzińcu dawnej fabryki karabinów. Widoczny na jednym ze zdjęć komin to najstarszy komin fabryczny na Dolnym Mieście. Zabudowania dawnej fabryki od jakiegoś czasu znajdują się w prywatnych rękach; zlokalizowano tu klinikę weterynaryjną, za dwa tygodnie otworzy się także klimatyczna knajpka. Tu widać, jaką energię ma to miejsce i jak ogromny drzemie tu potencjał.

Ten spacer po Dolnym Mieście był jedną z najciekawszych i najbardziej niezwykłych wycieczek, na jakiej byłem w rodzimym Gdańsku i na pewno nie był moją ostatnią wizytą w tym miejscu. Wrócę tu jeszcze, by zajrzeć tam, gdzie nie udało się zajrzeć teraz, by dowiedzieć się od Opowiadaczy Historii jeszcze wielu ciekawych historii tego miejsca. Będę odkrywał Dolne Miasto, bo zasługuje na to i jedynie kwestią czasu jest, gdy na Łąkowej zaroi się od turystów, zachwyconych nie tylko wspaniałą architekturą, ale i wspaniałym klimatem tej dzielnicy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *