Słowenia, Kranjska Gora, Santuario del Monte Lussari i okolice, 15-24 sierpnia 2016

Kranjska Gora to miejscowość w regionie Gorenjska w Słowenii, gdzie szybciej bije mi serce 🙂 Przyjeżdżam tu już od prawie 20 lat, co roku. Otoczenie pięknych Alp Julijskich i Karawanków jest rajem dla miłośników górskich przygód, zarówno tych ekstremalnych wypraw po via ferratach (które uwielbiam), jak i spokojniejszych.

Kranjska Gora położona jest na wysokości 810 m n.p.m. i bardzo dobrze skomunikowana z innymi miejscowościami w regionie, w tym również ze stolicą, Ljubljaną. Czemu właśnie Kranjska Gora? Moja miłość do gór i państw południowych Słowian łączą się tu idealnie. Pierwszy raz byłem tu tylko przez 3 dni w 1996 roku w sierpniu (zdobyłem też wtedy pierwszy raz Triglav – 2864 m n.p.m. – najwyższy szczyt Słowenii). Zakochałem się w tych cudownych, białych, lśniących wapiennych szczytach na tle niebieskiego nieba. Już z okna autobusu, w którym trzeba było dobrze podnieść głowę, by dojrzeć niebotyczne szczyty jeszcze wówczas mi nieznane stwierdziłem, że to właśnie tu będzie mój górski raj. Potem sukcesywnie poznałem każdą z dolin, dużą część szczytów i zachwyciłem się pięknymi kolorami Triglawskich Jezior czy równie pięknych stawów w kotle górskim Kriski Podi…

Długo by opowiadać – każda z alpejskich wiosek ma swój urok, a ruch turystyczny na szlakach, jeśli nie idzie się tylko w rejon Triglawa czy wąwozu Vintgar lub też jeziora Bled,  jest umiarkowany. Dla kogoś, kto już odczuwa znużenie tłumami w naszych górach znajdzie tu nieco wytchnienia i można nacieszyć się urokiem górskiej włóczęgi i wspinaczki. Na zdjęciach poniżej: uliczka w Kranjskiej Gorze.

Wytyczone trasy rowerowe (zdjęcia poniżej) przemierzają obszar u podnóży Alp Julijskich, zarówno słoweńskich jak i włoskich. Z Kranjskiej Gory można w godzinę rowerem dostać się do miejscowości Tarvisio we Włoszech, a stąd już cała masa możliwości wypraw w tę część masywu. Moja trasa wiodła z Kranjskiej Gory do miejscowości Ratece, dalej do Laghi di Fusine, Tarvisio i Camporosso po włoskiej stronie Alp Julijskich.

Laghi di Fusine, (Belopeska Jezera), dwa niezwykle piękne górskie stawy, położone u podnóży masywów: Ponc i Mangartu, podświetlone porannym słońcem, wyglądają magicznie. Chciałoby się tu przebywać, jak długo tylko się da; zaszyć się pośród świerków oraz jodeł i cieszyć się widokiem urwisk Vevnicy i Mangartu, na których poprowadzono niezwykle trudne trasy wspinaczkowe i turystyczne.

„Tu niebo jest bliżej”  – tak na oficjalnej stronie sanktuarium del Monte Lussari (słow. Svete Visarje) reklamowane jest to niezwykle urokliwe miejsce. Znajdziecie tu czas na wyciszenie i  piękną wędrówkę w góry, z widokami na najwyższe po stronie włoskiej masywy Alp Julisjkich: Jof di Fuart czy Montassio. Krótka, ale bardzo widokowa trasa na Cima del Cacciatore daje ogląd na tę część tych pięknych gór, pozwala się nimi nasycić i wzbudza chęć do dalszego ich odkrywania. Nie bez zazdrości zawsze patrzyłem na wysokie ogromne urwiska Montassio. Udało mi się tę górę zdobyć kilka lat temu, wrażenia były niezapomniane!

Teraz coś o samym Monte Lusari – legenda mówi, że w 1360 roku pasterz, który szukał swoich zagubionych owieczek, odnalazł je pod sosną, zgromadzone wokół figurki Matki Bożej. Pasterz zabrał tę figurkę, zaniósł ją proboszczowi, lecz ku zdumieniu wszystkich figurka znowu wróciła na swoje dawne miejsce, pod sosnę w górach. Wydarzenie powtórzyło się kilkakrotnie. Proboszcz zasięgnął rady zwierzchnika w Akwilei, ten nakazał pozostawić ją w tym miejscu i wybudować dla niej kaplicę. Miejsce jest przepiękne ze względu na widok, który roztacza się ze szczytu wzniesienia. Samo Monte Lusari jest również punktem wypadowym na okoliczne szczyty oraz mekką narciarzy w okresie zimowym. Działa tu w zimie dużo wyciągów, są przygotowane trasy zjazdowe i działa również kabinowa kolej linowa.

Droga na Cima del Cacciatore (słow. Kamniti Lovec), 2071 m n.p.m., początkowo wydaje się być dość łatwa, jednak w górnej partii towarzyszą nam już ubezpieczenia, szczególnie w tych bardziej przepaścistych miejscach. Widzicie je na zdjęciach?

Nagrodą za trudy wspinaczki są przepiękne widoki ze szczytu Cima del Cacciatore 🙂

Zdecydowanie bliżej Krajskiej Gory znajduje się góra Vitranc – 1555 m n.p.m.- na której stoi moje ukochane schronisko, Mojcin Dom.
Poniżej na zdjęciach schronisko Mojcin Dom i urządzenia starej części wyciągu, od wielu lat już nieczynnego, prowadzącego na szczyt Vitranc.
Piękny widokowo szlak sprowadza nas spod szczytów Vitranc i Ciprnik wprost pod kompleks skoczni w Planicy, dobrze znany z telewizji 🙂
Jeśli starczy sił w drodze powrotnej, to warto zatrzymać się w rezerwacie przyrody Zelenci,  skąd bierze swój początek rzeka Sava Dolinka. Zobaczcie, jak pięknie mieni się w słońcu i jak bardzo przejrzysta jest w niej woda.
Piszę te słowa pod koniec mojego pobytu w Słowenii, mam zamiar wrócić tu za rok i znów pooddychać świeżym alpejskim powietrzem, poczuć adrenalinę wspinając się po via ferratach i pobyć wśród wspaniałych ludzi, których od lat tu odwiedzam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *